Na pewno nie, w końcu boga nie ma (choć gdyby był to gratulowałbym mu pomysłu). Odłóżmy jednak mój wojujący ateizm na bok i przejdźmy do rzeczy. 27 maja miał miejsce start rakiety kosmicznej Sojuz 2-1b. Panujące wówczas nad kosmodromem Plesieck złe warunki pogodowe nie naruszyły delikatnego procesu startu, który odbył się bez problemu. No, może poza jednym - tuż po starcie w rakietę uderzył piorun. To niecodzienne zdarzenie zostało na szczęście nagrane.
Wbrew pozorom, uderzenie pioruna niczego nie zrobiło rakiecie, a tak przynajmniej podaje rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos. Po trzy i pół godzinnym locie, rakieta trafiła na orbitę i dostarczyła swój ładunek. Podobne zdarzenie miało miejsce w 1969. Amerykańska rakieta Saturn V została wtedy trafiona piorunem dwukrotnie, jednak nawet wtedy efekty trafień były relatywnie niewielkie - uderzenia wyłączyły telemetrię i parę systemów, jednak duetowi Alan Bean (astronauta w rakiecie) i John Aaron (kontroler lotu na ziemi) wciąż udało się wypełnić misję.
Premiera Samsung Galaxy Fold podobno nie nastąpi prędko
PiS rządzi, PiS radzi, PiS nigdy... nie podpisze ustawy zakazującej cofania liczników?


